rezydencją księcia Westland. Alec znał ten pałac, bo niegdyś bywał tam na przyjęciach,

zerknąć na zegarek, by przekonać się, że tak jest w istocie.
wypuszczać z objęć swojego skarbu. Jej ramiona rozluźniły się
Tymczasem Jenny, do której obowiązków najwyraźniej należy tylko dostarczanie posiłków, a nie pilnowanie, by zostały skonsumowane, idzie do drzwi, popychając przed sobą wózek. W progu się zatrzymuje i patrzy na małą Greenwoodównę, kręcąc głową. Zamyka drzwi dopiero, gdy napotyka spojrzenie Laury.
Kondor zatrzymał się przed barem, zrobili bowiem kółko i dotarli do
kostkę u nogi. Jeden ruch i już leżała na nim,
rączki miała zaciśnięte w piąstki, a oczka zamknięte.
Kate zawołała coś do niego na powitanie.
-Jakże mi to pochlebia - wyszeptała z ironią przez zaciśnięte
plecach, przyciskał ją do siebie. Laura kręciła się, pchała go,
szczęście ruch o tak późnej porze był niewielki,
- To nie kwestia ważności, tylko priorytetu. Praca
się spakować. Laura jednak grała na zwłokę. Cały czas
się o Kolumbii.
– Theo w domu w ciągu dnia nie jada wiele – odpowiedziała na jej

- Nigdy - obiecała drżącym szeptem. - Cokolwiek by się zdarzyło. Przecież cię

Przez ostatnie tygodnie patrzył na nią jak na
takiego.
Przytuliła misia, który wciąż pachniał córką. Przyciskała go, kręcąc

w porządku, ale nie wychodziła nam erupcja.

A potem prowadziła Aleca z jednego pomieszczenia do drugiego. Pokazała mu wielki
nieprzymuszonej woli, bez żadnego strachu. Becky wyprowadziła go z mroku i powiodła do
- Kiedy zrozumiałem, że się pokochali, próbowałem odbić Devowi Lizzie, niczym

-Pewnie, że tak.

gotów był o tym zapomnieć, gdyby zrobiła tak również Becky.
podtrzymujących baldachim łóżka. Patrzył w dywan, jakby czekał, aż ona odezwie się
najmniej drugi podbródek – skrzywił się, nawet nie chcąc spoglądać w lustro.