mówiła, że bardziej by jej odpowiadał klub

- Raczej nie. O policjantów się nie martw. Jeśli na jakiegoś
dokładnie. Hrabia Vincenzo Caravargio — aż się język
- Rzeczywiście, to proste.
Nazajutrz po południu Tanner definitywnie zmienił:
trochę ją zdeprymowało.
niczego poza zamętem we własnej głowie.
- Przynajmniej dopóki jest publiczność.
- Jak poszło?
- No! Obudź się - powtórzyła Flic, potrząsając chorą.
— Wiem — odparła Tempera — ale musisz być bardzo
193
obowiązki nużyły ją i męczyły. Dlatego odeszła.
- Obiecałeś, że wrócisz do domu z narzeczoną i teraz
- Nieźle. Spać mi się chce.

częściej się tak zachowywał.

- Na pewno? Mogłeś mieć plik czeków, które nadeszły w tym samym
W tę pierwszą sobotę nowego życia siedzieli wszyscy w salonie,
- Z całą pewnością powinieneś. A skoro już to zrobiłeś, to

- Po wszystkich stronach - podkreślił Matthew, otwierając drzwi.

- Przed powrotem, wiadomo, poszliśmy do karczmy, gordło piwem pocieszyć. A tam muzykanci godają: molo, przyszły w dzień jakijeś dziewcziny durnowate, o wąpierzach gadały, to wszelka ludyna zwiała z karczmy, aż poblisko plac zniosło. Najpierw się śmiołem, póki nie powidzieli: jedna dziewczina ruda, a druga jasna, oboje z mieczami, przy koniach, a jasna ma noże i kolczugę. Najemniczka, moje buty, z winnieskim herbem. Pytam się dalej myzykantów, że wygląda jak... macierz rodzona! To moja Orsanka w karczmie szumu narobiła! Ja myślał, szto ona w zamku siedzi, bo pochodziliśmy trochę przed moim odjazdem, a ja w Witiagu podarunek jej kupiłem, a tu... A tu chtoś powiedział, że łona, w wąpierze pytała, razom z toł ryżoł dy jakimś mężczyzną czarnym do Kraju jezior jechała, stamtąd do Orlissa niedaleko! Chłopcy, mówię, ratunku! Trzeba córeczkę majorowi uratować, póki wąpierze jej zasmoktały! No, my do koni od razu – nikt nie odmówił! - i do Orlissu!
Na parkingu w Dagenham Novak sprawdzał właśnie
drugi miesiąc do aresztu. Nie musiała tam być, ale

- W takim razie chyba jednak zabiorę cię na wycieczkę

Dannym.
krakerką.
zabójcy mogli się przestraszyć ewentualnych